17 August 2008

Calathea - czyli moja "nowiutka" kwiaciana niunia ;)


Bardzo lubię kwiaty tak więc od czasu do czasu kupuję sobię jakiegos. Dzis w sklepie urzekla mnie calathea zebrina ( oczywiscie w tamtym momencie nie nialam pojecia jak owe cudo się nazywa ;) ) . Ma niesamowicie piękne liscie , normalnie jakby byly z zamszu conajmniej (!!) i ten piękny odcień zieleni , ehhh jak dlamnie cudo ;D . Jak by tego bylo malo ( jak sie pozniej dowiedzialam ) ten kwiat chodzi spac !!! :D hihihi powaznie jak robi sie wieczór to zaczyna się "skórczać" , ba i jeszcze cos potrafi - jak spi to mozna uslyszeć jak liscie szumią :) . Naprawdę niesamowite !!!! Kupując go nawet nie pszypuszczalam że to taki orginalny kwiatuszek :)
Jesli ktos ma ochotę poczytać sobie więcej na temat tej grupy kwiatów to zapraszam na stronkę http://www.calathea.nl/ (jest także w języku polskim)

2 comments:

Betka said...
This comment has been removed by the author.
Emi said...

Czytam Twój komentarz i jakbym siebie widziała! Dokładnie tak samo zadziałała na mnie calathea. Od razu zapragnęłam mieć inne odmiany... ale jak poczytałam o tym kapryśnym cudzie to odłożyłam moje plany na później. Najpierw nauczę się opiekować jedną. Jeśli przeżyje to zajmę się następnymi ;-) Ma dopiero dwa tygodnie, więc jeszcze wszystko przede mną.

I tu mam pytanko. Jak się trzyma calathea, jak ją pielęgnujesz? Minęło parę miesięcy, więc z perspektywy można coś powiedzieć. Jest zdrowa? Panicznie się boję, że moja coś złapie i mi padnie.

Pozdrawiam

Emi